Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2021

Kolorowe zakupy

 Jeszcze z końcem roku zdążyłam zamówić zestaw promarkerów i to w bardzo atrakcyjnej cenie, gdyż trafiłam na prawie 50 % obniżkę ceny. Byłam już w posiadaniu kilkunastu z firmy Winsor&Newton, a te jak wiadomo są bardzo drogie  więc o większej ilości nawet nie marzyłam. Szperając w przestworzach Internetu trafiłam na bardzo ciekawe porównania promarkerów z różnych firm i już wiedziałam, że kupię sobie TuchFive, ponieważ jakością nie ustępują tym wiodącym, a cenowo to jest inna bajka.


Zrobiłam sobie próbnik kolorów i jestem zachwycona. Kolory bardzo piękne, intensywnie wybarwione, świetnie się nimi rysuje i na moje potrzeby to wystarczy.


W sumie kupiłam 108 kolorów, a do tego dostałam jeszcze sporo gratisów w postaci cienkopisów czarnych, brązowych i żelowego białego oraz blendera. 

Dziś święto Trzech Króli. Przeglądając różne strony internetowe natknęłam się na informację o tym, że jest specjalne ciasto na to święto. Przy okazji wczorajszego robienia zakupów zobaczyłam właśnie to ciasto! Musiałam je spróbować, a mąż też się nim mocno zainteresował. W cieście ukryta była porcelanowa figurka św. Mikołaja. Dopiero przy drugim podejściu udało się na nią trafić, tym szczęściarzem okazał się Wojtek :)


Ciasto francuskie z nadzieniem jabłkowym lub migdałowym pachniało obłędnie i  było bardzo smaczne.

Na koniec jeszcze pochwalę się wyróżnieniem, gdyż wykonałam wszystkie prace w zabawie całorocznej Choinka 2020


Dziękuję, że towarzyszyliście mi i pozostawiacie komentarze, witam także nowe obserwatorki. 


piątek, 21 sierpnia 2020

Koszyczek ze sznurka

 Witam serdecznie. Na początek dziękuję za zaglądanie i komentowanie, pod ostatnimi postami pojawiło się sporo miłych słów. Upały nie odpuszczają, a ja jednak wolę temperatury typowe dla klimatu umiarkowanego. Mimo takich niedogodności coś tam robię :)  Zakupiłam ostatnio trochę sznurków o grubości 3 mm, które idealnie nadają się do zrobienia koszyczka.  Początkowo szydełko nie chciało śmigać tak jak zazwyczaj, było trochę ciężko ze względu na grubość sznurka, a ja nie byłam przyzwyczajona do takiego materiału. Potem szło zdecydowanie lepiej i w szybkim tempie powstał koszyczek. 


Jest niezbyt duży: średnica 10 cm, a wysokość 8 cm. Od pierwszego wejrzenia przypadł do gustu szydełkom, od razu rozgościły się w jego wnętrzu. Myślę, że sprawdzi się również jako pojemnik na długopisy i inne przybory piśmienne.


Zastosowałam tu kilka wzorów. Dno też szydełkowe, w sprzedaży są dostępne ze sklejki i może kiedyś się skuszę na takie.



Już myślę nad kolejnym koszyczkiem, na pewno będzie miał większą średnicę i będzie niższy. Chciałabym zrobić też torbę ale zastanawiam się czy nie będzie zbyt sztywna z tego sznurka. 

Miłego weekendu i czasu na przyjemności. Trzymajcie się zdrowo!

piątek, 24 lipca 2020

Tatrzańskie wędrowanie i naparstki

Witam Was bardzo serdecznie! Ciągnęło mnie w góry, oj ciągnęło i przyciągnęło. Tym razem powróciłam w Tatry. Byłam tam wiele lat temu ze starszymi synami, a teraz czas na najmłodszego aby poznał choć trochę i zasmakował w wędrowaniu po górach. Pogoda nie rozpieszczała nas zbytnio, ale wykorzystaliśmy każdą chwilę bez deszczu, ze słonkiem, z chmurami, mgłą i z deszczem :) Dla tych widoków warto się trochę potrudzić, wchodzić wyżej i wyżej.


Morskie Oko piękne tak, jak dawniej. Gdy dotarliśmy widoczność była niezła, przywitał nas dostojny Mnich,  a potem było już gorzej. Niebo zasnuło się chmurami, które ograniczyły widoczność do kilku metrów, a potem spadł rzęsisty deszcz. Był to czas aby odpocząć i nabrać sił na drogę powrotną. Taka pogoda ma też wiele zalet, jedna z nich, najważniejsza, to że nie ma na szlaku takich tłumów. W czasie wędrówki nad Morskie Oko mijały nas bryczki wypełnione po brzegi młodymi ludźmi, a obok szły osoby starsze, z widocznymi trudnościami w poruszaniu się, rodziny z małymi dziećmi na wózkach, kobiety w ciąży. Ot taki kontrast.
Jeszcze pokażę Wam jak wyglądało pakowanie. Walizka wypełniona po brzegi, Bella najwidoczniej chciała wyruszyć w drogę razem z nami ;)


Mieszkaliśmy w Cyrhli, nieopodal Zakopanego, gdzie blisko do szlaków TPN, cisza, spokój i cudne widoki na Tatry wysokie. Możliwość bliskiego obcowania z naturą ładuje akumulatory na długi czas. 


Spotkałam tu niesamowitego ptaka - orzechówkę pospolitą, która z ciekawością przyglądała się ludziom i czekała na smakowite kąski. W wielu miejscach rosły naparstnice, zrobiłam im zdjęcie aby mieć "naparstki" gdyby nie udało się znaleźć tych porcelanowych.


Na Kasprowym Wierchu ktoś wylał mleko ;) Wjechaliśmy kolejką linową, frajda dla młodego niesamowita, a i w kolejce nie trzeba było czekać. Skoro tu nie było widoków więc udaliśmy się na Nosala. Trasa obfitująca w zapierające dech widoki, w miarę łatwa więc idealna na początek przygody ze zdobywaniem szczytów. Wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym na Wielką Krokiew, Wojtek zachwycony, poczuł się jak skoczkowie przed startem.


Zachwyca mnie nieustannie architektura drewniana, bogactwo zdobień, dbałość o detale, pasja z jaką jest to wykonane.


Obok tego bajecznego domu na powyższym zdjęciu nie mogłam przejść obojętnie. Zamieściłam też fotkę niewielkiej kapliczki z MB od szczęśliwych powrotów, na pewno czuwała nad nami, bo szaleńców na drogach nie brakuje, o czym mogliśmy się przekonać na własne oczy. 


W drodze powrotnej zwiedziliśmy kopalnię soli w Bochni, najstarszą kopalnię na ziemiach polskich. To był dobry wybór, gdyż Wieliczka bardzo zatłoczona i droga. Trzygodzinny czas zwiedzania minął bardzo szybko i aktywnie. Niesamowite było to, że w czasie półgodzinnego odpoczynku mogliśmy pograć sobie w koszykówkę, czy ping-ponga, a także zjeść ciepły posiłek, a wszystko na głębokości ok. 260 m pod ziemią. 
Pamiątki też musiały być, oczywiście wybór padł na naparstki z charakterystyczną dla tego regionu parzenicą. Kupiłam też malutką filiżankę do espresso i parę innych drobiazgów.



Dziękuję, że dotrwaliście do końca. Teraz czas na przejażdżki rowerowe po okolicy. A Wam jak mijają wakacje, urlopy?

niedziela, 7 października 2018

Z Łodzi

We wrześniu obchodziliśmy kolejną rocznicę ślubu. Tak się świetnie złożyło, że mogliśmy całą rodzinką udać się w podróż. Najpierw była Częstochowa. Liczyłam na naparstki z tego miejsca, lecz się rozczarowałam, nigdzie nie mogłam ich znaleźć, może to już po sezonie... i dlatego. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Łodzi. To moja pierwsza wizyta w tym mieście. Od razu dało się odczuć niezwykły jego klimat, ducha minionych lat. Detale architektoniczne kamienic pozwalały na podróż w czasie i pobudzały wyobraźnię, jak piękne to były budynki za czasów ich świetności. Przemierzając ul. Piotrkowską natknęłam się na sklep Folkstar. To prawdziwy raj dla oczu. Na pamiątkę kupiłam sobie naparstki.




Bajecznie kolorowe. Czyż nie są piękne?

środa, 18 lipca 2018

Naparstki z Rzymu i Asyżu

W tym roku część wakacji spędziłam w Rzymie. Wiadomo, że miejsce jest urokliwie, pełne zabytków, pięknych zaułków, muzeów, fontann, kafejek..... i naparstków :) Tutaj wiedzą, co potrzebne jest do szczęścia. Mogłam kupić tylko malutkie pamiątki, bo bagaż nie mógł przekroczyć 10 kg, a taki naparstek to prawie nic nie waży :)
Kolekcja powiększyła się o kolejne tym razem przywiezione przeze mnie:


I jeszcze zbliżenia pojedynczych






Odbyliśmy też podróż pociągiem do Asyżu. Zakochałam się w tym miasteczku, piękne, ukwiecone uliczki, detale kute z metalu, które przyciągnęły mój wzrok, latarnie o wyjątkowych kształtach i ceramika ręcznie zdobiona tradycyjnymi umbryjskimi wzorami. Znalazłam naparstek tak właśnie zdobiony, musiał być mój :) Udało mi się nawet wynegocjować dobrą cenę. W innym miejscu podobnie zdobione były po 10 euro.





Teraz oprócz zdjęć,  odwiedzane miejsca będą mi przypominać naparstki.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Będzie chusta

Zamówiłam cieniowaną włóczkę YarnArt Angora Active. Przesyłka była już u mnie następnego dnia więc od razu zabrałam się za chustę. Troszkę już jest.



Włóczka bardzo milutka i dzierga się bardzo przyjemnie.


Nie mogę się doczekać kiedy będzie gotowa w całości :)
Trzymajcie się cieplutko, bo znowu mrozi.

środa, 27 grudnia 2017

Dziękuję za życzenia

Wszystkim dziękuję za pamięć i życzenia, które docierały różnymi drogami. Ogromną przyjemność sprawiają te wykonane własnoręcznie, a takie też dostałam.
 Dziękuję Ali

Madzi, Szał Nittki


Madzi, Nitki Ariadny


 Edycie 


Promykowi



Tłem do kartek były zakupione dziś papiery ozdobne.  Przy okazji robienia zakupów, zupełnie nie spodziewając się takiej gratki, spostrzegłam te papiery. Zakup cieszy tym bardziej, że z 50% zniżką :)


Święta minęły szybko. W wolnej chwili uczę się czegoś nowego, ale o tym następnym razem.

sobota, 28 października 2017

Październikowe naparstki

W październiku byłam w Pradze. Wyjazd bardzo udany, tym bardziej że zaowocował kupnem kolejnych naparstków do kolekcji. Jeden ze stolicy Czech, a dwa kolejne z miejscowości uzdrowiskowych, w których zatrzymaliśmy się na trochę.






W Kudowie-Zdrój już niestety nie było żadnego naparstka.
Kolejny weekend i kolejny wyjazd integracyjny w Góry Świętokrzyskie. Pogoda dopisała, warunki pobytu i okoliczności przyrody znakomite, jednak wróciłam niepocieszona. W żadnej z odwiedzanych przez nas, a także licznie przez turystów, miejscowości nie spotkałam naparstka. Już wyobrażam sobie jaki mógłby być wyjątkowy naparstek z Jaskini Raj, z Chęcin, czy z dębem Bartek. No cóż może innym razem ktoś bardziej pomyśli.

niedziela, 22 stycznia 2017

Zakupy i recykling kuchenny

Dziś chciałam się z Wami podzielić moim sposobem na odzyskiwanie warzyw i wykorzystywanie ich na maksa. Na pewno każdy wie, że z cebuli można uzyskać szczypiorek, wystarczy włożyć do naczynia z wodą i trochę poczekać. Podobnie można czynić z innymi warzywami. Ostatnio wyhodowałam liście sałaty rzymskiej i kapusty pekińskiej, która pięknie zakwitła. Uzyskałam w ten sposób świeżutkie listki do kanapek i co najważniejsze bez chemii.



 Żółte kwiaty na parapecie cieszą oko :) nawet ładnie, delikatnie pachną.


 Podczas sobotnich zakupów udało mi się wyszperać dwa zestawy do haftu. Jeden nawet z malutką, kwadratową rameczką, w którą można oprawić słodki domeczek, do wyhaftowania na tkaninie hardanger.



Drugi zestaw to metryczka z podmalowanym tłem. Prosty wzorek w pastelowych kolorach.


Właśnie za to uwielbiam zakupy na giełdzie, bo nigdy nie wiem co fajnego wpadnie mi w ręce, na dodatek w bardzo atrakcyjnych cenach.
Miło mi gościć: Au-une, Ulę K, Edę, Ewę Gawlik,  czujcie się jak u siebie :)
Miłej niedzieli i udanych eksperymentów w kuchni.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...