Niespodzianka dotarła, więc mogę pokazać ulepszoną wersję naszyjnika. Poprzedni wykonałam z kilku sznureczków, które niezbyt dobrze trzymały kwiaty, po prostu przekręcały się i psuło to efekt. Teraz baza naszyjnika zrobiona jest na szydełku z bawełny ELDORADO, a tunel wypełniony gąbką. Wreszcie kwiaty trzymają się stabilnie.
Do kompletu stworzyłam kolczyki. Myślę, że całość wygląda nieźle.
A wszystko przygotowane i darowane z serca, a najważniejsze to wiem, że się podoba :))
Szukaj na tym blogu
czwartek, 11 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Nowe nabytki
Dziś dotarła do mnie kolejna przesyłka - sutasz czeski PEGA, śliczne kolorki. Teraz tylko znaleźć czas na dłubanie, bo głowa pełna pomysłów.
Po przeczytaniu wpisu na blogu http://hafcikicinka26.blox.pl/html poszłam do Biedronki, żeby też kupić takie fajne dziurkacze. Niestety tu ich nie było :((
Spotkałam natomiast farby do malowania palcami z dużymi stempelkami, całość połączona tak jak puzzle. Mam już wiele pomysłów jak je wykorzystam, więc zakupy uważam za udane, a na stempelki jeszcze zapoluję.
Po przeczytaniu wpisu na blogu http://hafcikicinka26.blox.pl/html poszłam do Biedronki, żeby też kupić takie fajne dziurkacze. Niestety tu ich nie było :((
Spotkałam natomiast farby do malowania palcami z dużymi stempelkami, całość połączona tak jak puzzle. Mam już wiele pomysłów jak je wykorzystam, więc zakupy uważam za udane, a na stempelki jeszcze zapoluję.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Na grzyby
Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń! Podlewając kwiaty zauważyłam, że moja zamia (zamiokulkas zamiolistny) wypuszcza kwiatostan w kształcie kolby. Czytałam, że w warunkach domowych zamiokulkas kwitnie niezwykle rzadko. Będę go bacznie obserwować i zobaczymy co z tego będzie. Może nasiona??
To była pierwsza niespodzianka.
Druga, oczekiwana z niecierpliwością niespodzianka to pojawienie się listonosza z przesyłką :))
I cóż tu było! Przyjemnie się rozpakowuje i ogląda.
Trzecia niespodzianka, zupełnie niespodziewana to grzyby. Marzyło mi się grzybobranie, chodzenie po lesie, wdychanie tych wszystkich wspaniałych zapachów, ale z maluchem, który jeszcze nie chodzi to trochę trudne.
Aż tu będąc na spacerze z Wojtusiem moja serdeczna przyjaciółka Ala podesłała mi niezwykle pachnące kurki. Dziękuję Ci Alu :)) Ty zawsze umiesz trafnie odgadnąć moje marzenia.
Na tym nie koniec. Pracowałam nad ulepszeniem kwiatowego naszyjnika. Ale niech to będzie na razie niespodzianka ;)
To była pierwsza niespodzianka.
Druga, oczekiwana z niecierpliwością niespodzianka to pojawienie się listonosza z przesyłką :))
I cóż tu było! Przyjemnie się rozpakowuje i ogląda.
Trzecia niespodzianka, zupełnie niespodziewana to grzyby. Marzyło mi się grzybobranie, chodzenie po lesie, wdychanie tych wszystkich wspaniałych zapachów, ale z maluchem, który jeszcze nie chodzi to trochę trudne.
Aż tu będąc na spacerze z Wojtusiem moja serdeczna przyjaciółka Ala podesłała mi niezwykle pachnące kurki. Dziękuję Ci Alu :)) Ty zawsze umiesz trafnie odgadnąć moje marzenia.
Na tym nie koniec. Pracowałam nad ulepszeniem kwiatowego naszyjnika. Ale niech to będzie na razie niespodzianka ;)
czwartek, 4 sierpnia 2011
Po raz drugi ...
To niesamowite, ale drugi raz w tym roku zakwitł mój storczyk :))) Pierwszy raz zrobił prezent Wojtusiowi w dniu Chrztu św. czyli 9 stycznia. Kwitł długo - prawie do końca kwietnia. Już w połowie maja zaczęły pojawiać się nowe pędy i korzenie. Po raz drugi storczyk zrobił nam prezent imieninowy zakwitając w połowie lipca (imieniny starszych synów, później moje i męża). Ciekawe jak długo tym razem będzie w pełnej okazałości?
Piękna, słoneczna pogoda więc wykorzystaliśmy czas na długie spacery i małe zakupy. Kiedy ja oglądałam coś w sklepie do Wojtusia siedzącego w wózku podeszła dwu - trzyletnia dziewczynka. Bardzo ładnie ze sobą "rozmawiali", były uśmiechy, trzymanie się za ręce lecz najlepsze miało nadejść ... Gdy babcia chciała już wyjść na pożegnanie dziewczynka objęła Wojtusia za szyję i mocno ściskała, chyba trochę za mocno, bo rozpłakał się na dobre. Oby pierwszy i ostatni raz przez kobietę ;))
Szkoda, że nie miałam aparatu ze sobą.
Piękna, słoneczna pogoda więc wykorzystaliśmy czas na długie spacery i małe zakupy. Kiedy ja oglądałam coś w sklepie do Wojtusia siedzącego w wózku podeszła dwu - trzyletnia dziewczynka. Bardzo ładnie ze sobą "rozmawiali", były uśmiechy, trzymanie się za ręce lecz najlepsze miało nadejść ... Gdy babcia chciała już wyjść na pożegnanie dziewczynka objęła Wojtusia za szyję i mocno ściskała, chyba trochę za mocno, bo rozpłakał się na dobre. Oby pierwszy i ostatni raz przez kobietę ;))
Szkoda, że nie miałam aparatu ze sobą.
wtorek, 2 sierpnia 2011
Sezon na ogórki
Ostatnio zajmują mnie różne prace na rzecz domu: wszywanie suwaka, bo akurat się zepsuł, skracanie, zwężnie, poprawianie jednym słowem usługi krawieckie ;))
Sezon ogórkowy w pełni, więc trzeba uzupełnić zapasy. Jak co roku niesłabnącym uznaniem moich smakoszy cieszą się ogórki w musztardzie (na zdjęciu), nie wyglądają może zbyt pięknie, ale smakują wyśmienicie.
Przepis jest prosty i robi się je dość szybko.
Zalewa na ok. 2 kg ogórków:
5 szklanek wody
2 szklanki cukru
1 szklanka octu
2 łyżki soli
5 łyżeczek musztardy sarepskiej
Wszystkie składniki zalewy zagotować (ocet dodać na końcu). Ogórki pokroić w słupki, talarki (co, kto lubi) i ułożyć w słoikach. Następnie zalać zalewą i pasteryzować 5 minut.
Sezon ogórkowy w pełni, więc trzeba uzupełnić zapasy. Jak co roku niesłabnącym uznaniem moich smakoszy cieszą się ogórki w musztardzie (na zdjęciu), nie wyglądają może zbyt pięknie, ale smakują wyśmienicie.
Przepis jest prosty i robi się je dość szybko.
Zalewa na ok. 2 kg ogórków:
5 szklanek wody
2 szklanki cukru
1 szklanka octu
2 łyżki soli
5 łyżeczek musztardy sarepskiej
Wszystkie składniki zalewy zagotować (ocet dodać na końcu). Ogórki pokroić w słupki, talarki (co, kto lubi) i ułożyć w słoikach. Następnie zalać zalewą i pasteryzować 5 minut.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



