poniedziałek, 31 października 2011

Halloween

Nie uznaję takich świąt, ale dynię mam i właśnie zapaliłam w niej świeczkę :). Wzbudziła ogromne zainteresowanie Wojtusia. A co tam, trochę światła o zmroku stwarza taki fajny nastrój.


niedziela, 30 października 2011

Candy

Zapisałam się na candy :)
 
http://moje-male-kreatywne-hobby.blogspot.com/2011/10/jestem.html

Mam nadzieję, że dopisze mi szczęście. Ogłoszenie wyników 1 stycznia 2012 r.

sobota, 29 października 2011

A koń rośnie :)

Prawie codziennie robię po kilkadziesiąt krzyżyków na pracy z koniem.
Są miejsca, gdzie bardzo często trzeba zmieniać kolory, a to spowalnia znacznie tempo pracy.
Powstają też w międzyczasie malutkie prace, ale tych na razie nie mogę zaprezentować, muszą poczekać na odpowiedni czas.


No i trochę koń urósł :)

piątek, 28 października 2011

Wymianka breloczkowa

W czwartek dotarła do mnie przesyłka od Doriss w ramach wymianki breloczkowej. Otrzymałam same piękności i łakocie, ale jeszcze nie mogę tego pokazać.
Dziś natomiast dostałam informację na maila od Hanulek, że moja przesyłka też już do niej dotarła. I najważniejsze, wiem, że zawartość się spodobała :)

środa, 26 października 2011

TUSAL - 26 X

Dziś jest termin prezentowania słoiczków, oto i on:



Wczoraj pisałam o nalewce z pigwowca, ale zapomniałam o zdjęciu. W słoju powstało już dużo soku i wkrótce będzie można go łączyć z alkoholem.


Piekarnik

W czwartek 20 X Wojtusiowi przydarzyła się przykra niespodzianka. Od dłuższego już czasu chodzi wszędzie trzymając się ścian, szafek i tego wszystkiego, co spotka na swojej drodze. Zawędrował do kuchni, gdzie włączony był piekarnik, bo właśnie przygotowywałam obiad. Niepostrzeżenie znalazł się przy kuchni i wstając oparł się rączką o szybę piekarnika. Takiego płaczu to ja jeszcze nie słyszałam.
Oparzył sobie prawą dłoń. Natychmiast umieściłam ją pod zimną wodą i tak trzymałam ponad godzinę. Niestety pojawiły się bąbelki. W tym dniu wszystko sprawiało mu trudność: wstawanie, raczkowanie, manipulowanie zabawkami ze względu na ból jaki sprawiało dotykanie czegokolwiek.
Na tę okoliczność przygotowałam oliwkę nagietkową. Nagietek ma tę właściwość, że ułatwia gojenie, łagodzi podrażnienia skóry.

Przygotowanie:
Płatki nagietka zalać oliwą z oliwek i postawić na trzy dni w nasłonecznionym miejscu. Potem przecedzić i uzyskaną oliwką smarować obolałe miejsca.

Oliwka sprawdza się doskonale. Rączka Wojtusia wygląda już całkiem nieźle, wszystko pięknie się goi. Na początku stosowałam panthenol, ale on w swoim składzie ma też nagietek :)

wtorek, 25 października 2011

Nalewki

Nalewka z głogu już "naciągnęła" i mogłam przelać ją do przygotowanej wcześniej butelki. Smakuje dobrze, natomiast działanie nasercowe, czy jest skuteczne okaże się za jakiś czas :)
Ma specyficzny zapach i mocny czerwono-brązowy kolor.



Teraz przygotowuję nalewkę z krzewu pigwowca (nie mylić z pigwą)

Owoce pigwowca

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.magazyndomowy.pl

Pigwówka

Owoce umyć, usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę.
Tak przygotowane owoce wsypać do słoja i zasypać cukrem (obficie). Przykryć i odstawić na cztery tygodnie w ciemne miejsce.
Otrzymany sok odcedzić i zalać spirytusem w proporcji 1:1. Następnie zlać do butelek.
Pigwówka jest gotowa po trzech miesiącach.
Pozostałe owoce można zalać wódką i po 3 tygodniach przecedzić. Można połączyć oba nalewy.

poniedziałek, 24 października 2011

Kolejne puszki

Uzbierało się kilka puszek metalowych po mleku, więc trzeba je było zagospodarować :))  Wykończone lakierem z połyskiem i rzeczywiście po nałożeniu kilku warstw błyszczą niesamowicie.

Oto co z nich powstało.





Te dwie niby podobne, ale nie są jednakowe :)





No i która wyszła najlepiej???
Jestem zadowolona ze wszystkich, a nowe właścicielki już się nimi cieszą. W tle kwiaty na moim balkonie, pelargoniom nie zaszkodziły niewielkie przymrozki, które już się pojawiają. Kwitną jakby nigdy nic, pojawiają się nowe pąki, chyba zima przyjdzie nieprędko :)

Dziękuję za Wasze milutkie komentarze pod butelkami :))

Danielo, Twoja córka zapewne odziedziczyła talent po Tobie, więc wkrótce będziesz mogła pochwalić się jej pracami decu.

czwartek, 20 października 2011

Butelki

Jako przerywnik od krzyżyków ozdobiłam kolejne butelki na nalewki. Jedna w limonki, tło też delikatne, limonkowe. W rzeczywistości wygląda lepiej - pozostawiony zielony fragment szyjki dobrze współgra z ozdobioną resztą butelki. Druga z jarzębiną i innymi owocami z drzew i krzewów. Ta będzie na nalewkę z głogu, bo zbliża się koniec oczekiwania i będzie można przelać do butelki :)
Na dwóch przeciwległych ściankach zrobiły się spękania, zupełnie same, bez użycia craków i innych specyfików. Przysłużyły się chyba temu pozostałości kleju, którym przytwierdzono etykiety, a za nic na świecie nie dały się całkowicie usunąć. Postanowiłam tak to zostawić, bo efekt jest wg mnie ciekawy. Na krawędziach zrobiłam delikatne przecierki i podmalowałam tło.







Niestety pogoda nie sprzyja robieniu zdjęć :((

wtorek, 18 października 2011

Wspomnienie

Dziś mijają dwa miesiące odkąd nie ma taty z nami. Niedawno ukazał się artykuł w prasie lokalnej Echo Katolickie nr 40 (6-12 października), w którym w wielkim skrócie opisano przeżycia wojenne i powojenne mojego taty. Na szczęście dożył tych czasów, w których mógł swobodnie mówić o łagrach sowieckich, nieludzkich warunkach w jakich ich przetrzymywano na Syberii, ciężkiej pracy przy głodowych racjach żywnościowych ... Wiara i tęsknota za rodziną dawała nadludzką siłę do przetrwania, a przetrwali tylko nieliczni.
Zwycięstwo pod Monte Cassino było zbyt dobrze znane w świecie, aby nie pozwolić ludziom na wypowiadanie się na ten temat, ale skąd ci ludzie wyszli, skąd wyciągnął ich gen. Anders tego już nie można było wspominać w latach powojennych. Dobrze, że mieszkał w maleńkiej wsi, więc ominęły go represje od "swoich". Tylko wśród najbliższych mógł mówić swobodnie.



niedziela, 16 października 2011

Pierwsze strzyżenie

Nadszedł ten dzień (sobota), gdy trzeba już było podciąć włosy synusiowi. Z tyłu głowy, za uszami zaczęły się zakręcać, a wogóle to były cienkie i źle to wyglądało zwłaszcza po obudzeniu. Są przesądy, że nie powinno się obcinać włosów przed ukończeniem przez dziecko roku. U mnie wcześniej nie było takiej potrzeby.
W ruch poszła maszynka do strzyżenia i nożyczki. To było coś nowego, więc głowa obracała się na wszystkie strony i wcale niełatwo było podciąć włosy prosto. Mimo niewielkich protestów i płaczu udało się :))


piątek, 14 października 2011

Czarno-srebrny komplet

Wszystkim Nauczycielom w dniu naszego święta składam najlepsze życzenia.
Z tej okazji zrobiłam sobie wczoraj prezent w postaci kompletu sutasz. Do jego zrobienia użyłam czarnych koralików ze szkła i srebrzystych z metalu, sutasz też w tych kolorach. To mój drugi komplet i zdecydowanie lepiej mi się robiło niż za pierwszym razem, chyba dochodzę do wprawy :))





Byłam dziś w nim w pracy, wszystkim bardzo się podobał i nikt nie mógł uwierzyć, że to moje dzieło, myśleli, że kupione w galerii.
Dzieci przygotowały piękny apel i przez chwilę byłam na Wyspach Bergamutach :)) wraz z Akademią Pana Kleksa.
Od dzieci dostałam niezwykłe prezenty: zakładkę i gipsową gąskę. Dziękuję kochani!


środa, 12 października 2011

Jesienne róże

Na przekór jesiennej, deszczowej, wietrznej i chłodnej aurze przygotowałam coś, co rozjaśni te trudne dni. Materiału wszędzie pod dostatkiem i to w różnych kolorach. Oczywiście chodzi o liście, najlepiej te duże i klonowe.
No i mam bukiet jesiennych róż. A żeby dłużej zachował ładny wygląd po wysuszeniu delikatnie polakieruję lakierem w sprayu.





poniedziałek, 10 października 2011

Giełdowe zakupy

W sobotę, na giełdzie spotkałam zagraniczne gazetki robótkowe :)) Były one co prawda z lipca, sierpnia, ale to dla mnie nie ma większego znaczenia, bo przecież wzory haftu krzyżykowego się nie przeterminowują. Zapłaciłam duuużo mniej niż połowa ich wartości (normalnie w EMPIKU ok. 30-40 zł). A radości ile!


piątek, 7 października 2011

"Zakręcone" kartki

Lubię coś tworzyć, lubię poznawać nowe techniki. Tak też było i teraz. Na wielu blogach podziwiałam piękne kartki wykonane z "zakręconych" pasków papieru m. in. TU.
Postanowiłam spróbować. Do przygotowania kartek wykorzystałam też zdekupażowany papier.
Oto efekty:









Jestem zadowolona z efektów, więc na pewno powstaną kolejne :)

Witam nowych obserwatorów. Wszystkich, którzy tu zaglądają serdecznie pozdrawiam.

środa, 5 października 2011

Powróciłam

Powróciłam ..... do haftu rozpoczętego dwa lata temu! Praca baaaardzo duża, bo aż 38 800 krzyżyków.
Przez dłuższy czas jakoś nie miałam ochoty się nią zajmować :(, ale powróciła do łask, no i mąż się dopytuje kiedy będzie gotowa.
Tak wyglądała dwa lata temu:


A tak prezentuje się obecnie. Trochę krzyżyków przybyło, można powiedzieć, że jest prawie połowa zrobiona.



niedziela, 2 października 2011

Gość niedzielny :))

Zawitał do mnie niezwykły gość! Nawet nie wiem jak się nazywa. Rozsiadł się na firance (a może rozsiadła?) i czekał bardzo spokojnie.
Ja zamiast zaprosić na kawkę, to stałam i długo się przyglądałam, aż w końcu wyciągnęłam aparat. Oto on (a może ona?):