Szukaj na tym blogu

niedziela, 3 listopada 2019

Kartka październikowa - swing

Nawet nie wiem kiedy minął ten miesiąc, na szczęście kolejna kartka powstała na czas :)
Nowa kartka i nowa dla mnie forma, wydawała się trudna, ale poszło gładko.
Tak wygląda złożona:


Druga strona


 po rozłożeniu...



jeszcze inne ustawienie...



Z niecierpliwością czekam na pomysły Uli odnośnie kartki listopadowej.


czwartek, 3 października 2019

Wrześniowa kartka - parawan

Na ostatnią chwilę powstała kartka w kształcie parawanu w całorocznej zabawie u Uli. Forma prosta i urokliwa w swej prostocie. Moja interpretacja jest oszczędna w szczegóły, ale same papiery są na tyle ozdobne, że to wystarczy.



Zdjęcia robiłam późną porą więc są jakie są.



Banerek zabawy u Uli:
Wiele rzeczy się zadziało, stąd tak długa moja cisza na blogu. Powolutku wszystko się stabilizuje więc może uda mi się bywać tu częściej.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Virus i nalewka

Ostatnimi czasy dopadł mnie virus, ale spokojnie, to taki niegroźny wirus, którego się nie leczy. Taka chusta robiona szydełkiem chodziła mi po głowie już od dawna. Włóczka turecka też już czekała. Pewnego dnia zadziałał taki impuls, że wzięłam się do dzieła. Mam już tyle :)


Już wiem, skąd taka nazwa :) Gdy się rozpocznie pracę, to nie można przestać, ten wzór ma jakąś dziwną moc.





Trochę danych technicznych:
turecka włóczka YarnArt, angora active, color 850, 500m/100g, szydełko nr 4 (producent zaleca nr 5, ale mi 4 lepiej pasuje)



Gdy będzie taka potrzeba żeby zwalczyć wirusa, ale tego innego, który powoduje rozstrój żołądka, to przygotowałam nalewkę z orzecha włoskiego.





 Ma bardzo ciemny kolor i teraz sobie leżakuje i dojrzewa.
Bądźcie zdrowi kochani! A jeśli ma Was dopaść wirus, to tylko taki robótkowy.

czwartek, 8 sierpnia 2019

Maleńkie skarby

We wtorek dotarła do mnie przesyłka, która zawierała prawdziwe maleńkie skarby, czytaj naparstki :) Jednak największym skarbem jest Gosia, która takie skarby potrafi wyszukać i przesłać zupełnie bezinteresownie. Z całego serca dziękuję!!!
A teraz zapraszam do oglądania :) Tu cała gromadka...


Przepiękny, ręcznie malowany naparstek z Bydgoszczy, rodzinnej miejscowości Gosi.


Nie znam pochodzenia tego naparstka z niebieską ozdobą, myślę, że to jest angielski, ale pewności nie mam.


A teraz prawdziwa bomba! Naparstki z RPA. Zaintrygował mnie ten kwiat - protea królewska, zaczęłam szukać informacji na jej temat. Okazuje się, że ten kwiat jest jednym z elementów godła Południowej Afryki.


Tu w zestawieniu z proteą, prawda, że to niezwykły i okazały kwiat.


Ten też pochodzi z RPA, ma bardzo ciekawy kształt.


Nie znam pochodzenia dwóch kolejnych ale mi kojarzą się z Afryką. Ten pierwszy jest z glinki, trochę krzywy, ale lekki i niezwykle uroczy, widać, że to ręczna robota.


Ten jest niezwykle lekki, nie potrafię określić z czego został zrobiony. Liczę na podpowiedź :)


Kolejny naparstek z okrętem pochodzi z Anglii.


Piękny, z grubej porcelany, z wytwórni Royal Worcester wydaje się być malowany ręcznie, gdyż widnieje podpis.


I jeszcze jeden, tym razem z Hiszpanii z Lloret de Mar. Jest niezwykły, wydaje się jakby był zrobiony z mozaiki. Tu też wyszukałam informacje o tej nadmorskiej miejscowości i jestem nią oczarowana.


Naparstki są okazją do wirtualnych podróży w takie miejsca, w które być może nigdy nie pojedziemy, a może będą zachętą aby się tam wybrać. A jak to wygląda u Was?

niedziela, 28 lipca 2019

Wyczekane półeczki

Nadeszła wielka chwila! Wreszcie mogę zaprezentować moją kolekcję naparstków ustawioną na półeczkach. Długo na nie czekałam, bo przeprowadzka, bo są inne ważniejsze rzeczy do zrobienia, a półki pozostawały nadal w sferze marzeń. W te wakacje postanowiłam zająć się tym i wykonać je samodzielnie, no może z pomocą męża. Wymyśliłam sobie, że moje półki będą w kształcie domków, poczyniłam już pewne przygotowania aby powstała naparstkowa uliczka. Pewnego sobotniego poranka szczęście uśmiechnęło się do mnie. Wracając z bazarku, z torbami pełnymi zakupów, zobaczyłam wśród rozłożonych na chodniku różnych przedmiotów półki w kształcie domków. Były co prawda za głębokie jak na naparstki, ale ja dostrzegłam ich potencjał. Po udanych pertraktacjach co do ceny, z kolejnymi dwiema torbami, objuczona jak wielbłąd dotarłam do domu, spojrzenia przechodniów bezcenne :)
Teraz trzeba było je tak przeciąć, aby zmniejszyć głębokość i dopasować do wielkości naparstków, niestety mąż nie mógł tego zrobić z braku odpowiednich narzędzi. Półki trafiły do stolarza i po cudownym rozmnożeniu z dwóch półek zrobiły się cztery :) Od razu stolarz dociął i wmontował dodatkowe półeczki. Dla mnie pozostało tylko malowanie. Ustawianie naparstków to już sama przyjemność. Tak wygląda ściana:


A teraz relacja z powstawania domków.


Tu jeszcze przed malowaniem...


 Z pomocą męża zawisły na ścianie :)

 
Teraz trochę zbliżeń. Gosiu,  rozpoznajesz tę półeczkę? Postanowiłam nie przemalowywać jej, jest piękna właśnie taka :)




Naparstki ustawiłam w dwóch rzędach na jednej półeczce, zwracając uwagę na tematykę lub z jakiego kraju pochodzą.









Wiele naparstków posiada sygnatury, ale moja wiedza na ten temat jest niestety w powijakach.








Nie wiecie jak bardzo się cieszę, że udało mi się wyeksponować moje naparstkowe zbiory.  Sporo jeszcze zostało zapakowane w pudełku, ale na nie też przyjdzie pora. Obecnie moja kolekcja liczy niespełna 800 sztuk. Nie mam tu jakichś niezwykłych okazów, ale dla mnie są bardzo cenne, bo w wielu przypadkach pochodzą od drogich mi osób, przyjaciół, znajomych znajomych :)
Kochani naparstkozbieracze liczę na Wasze podpowiedzi, w jaki sposób powinnam moje zbiory skatalogować, ustawiać itp.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...